Ciągłość procesów produkcji w praktyce bardzo rzadko zależy wyłącznie od nowoczesności parku maszynowego. Nawet dobrze zaprojektowana linia potrafi generować straty, jeśli utrzymanie ruchu maszyn i urządzeń jest traktowane reaktywnie, a nie systemowo. Właśnie dlatego coraz więcej zakładów analizuje dziś OEE nie tylko jako wskaźnik efektywności, ale jako sygnał ostrzegawczy pokazujący realny stan procesów produkcji. I tu zaczyna się rola utrzymania ruchu – nie jako „działu od awarii”, ale jako elementu stabilizującego cały system produkcyjny.
Dlaczego utrzymanie ruchu maszyn i urządzeń ma bezpośredni wpływ na OEE?
OEE składa się z trzech elementów: dostępności, wydajności i jakości. Każdy z nich jest wrażliwy na sposób, w jaki prowadzone jest utrzymanie ruchu w zakładzie produkcyjnym. Przestoje awaryjne obniżają dostępność, niestabilna praca maszyn wpływa na tempo cyklu, a zużyte podzespoły generują braki jakościowe. W praktyce wygląda to tak, że nawet krótkie, powtarzalne zatrzymania – po kilka minut, kilka razy na zmianę – potrafią obniżyć OEE o kilka punktów procentowych w skali miesiąca.
Nie każdy zdaje sobie sprawę, że brak planowych przeglądów, niewłaściwe smarowanie czy opóźniona wymiana elementów eksploatacyjnych wpływają na procesy produkcji znacznie wcześniej, zanim dojdzie do awarii krytycznej. Utrzymanie ruchu maszyn i urządzeń działa tu jak bufor bezpieczeństwa – im jest lepiej zaplanowane, tym mniejsze są wahania parametrów pracy linii.
Jakie elementy utrzymania ruchu najbardziej stabilizują procesy produkcji?
Kluczowe znaczenie ma przejście z modelu reakcyjnego na prewencyjny. Harmonogramy przeglądów oparte na godzinach pracy, liczbie cykli lub realnym obciążeniu maszyny pozwalają ograniczyć nieplanowane postoje. W wielu zakładach przyjmuje się interwały serwisowe co 500–2000 godzin pracy, ale coraz częściej są one korygowane na podstawie danych z produkcji i historii awarii.
Równie istotne są standardy techniczne i normy. Odniesienie do systemów TPM czy zaleceń wynikających z ISO 55000 porządkuje sposób zarządzania majątkiem technicznym i eliminuje przypadkowość działań. W praktyce oznacza to lepszą kontrolę nad MTTR i MTBF, a co za tym idzie – przewidywalność procesów produkcji. No i umówmy się, bez rzetelnej dokumentacji technicznej oraz spójnych procedur nawet najlepszy zespół UR będzie działał „na wyczucie”.
Szukasz sprawdzonego podejścia do tematu, które realnie poprawia utrzymanie ruchu maszyn i urządzeń oraz stabilizuje procesy produkcji? W takim razie warto zobaczyć, jak utrzymanie ruchu realizowane przez Wolf Automation Systems wspiera zakłady przemysłowe w praktyce: https://wolfsystems.pl/.
Na co zwrócić uwagę, analizując wpływ utrzymania ruchu na OEE?
Pierwszym sygnałem ostrzegawczym są powtarzalne mikroprzestoje, które często nie trafiają do raportów jako awarie. Drugi element to brak korelacji między planami produkcyjnymi a dostępnością maszyn – jeśli harmonogramy są regularnie „ratowane” nadgodzinami, to utrzymanie ruchu w zakładzie produkcyjnym nie spełnia swojej roli stabilizującej. Trzecia kwestia to jakość – wzrost braków często ma źródło w stopniowym zużyciu komponentów, a nie w samym procesie technologicznym.
W praktyce warto też spojrzeć na kompetencje zespołu i dostępność zasobów. Utrzymanie ruchu maszyn i urządzeń wymaga nie tylko reakcji na awarie, ale także analizy danych, planowania i współpracy z produkcją. Gdy tych elementów brakuje, OEE zaczyna spadać, choć formalnie „wszystko działa”.
Czego unikać, jeśli celem jest stabilne OEE i ciągłość produkcji?
Najczęstszym błędem jest odkładanie działań prewencyjnych „na później”, bo produkcja akurat nie może stanąć. Paradoksalnie to właśnie takie decyzje generują długie, kosztowne przestoje w najmniej oczekiwanym momencie. Drugim problemem są tanie zamienniki części, które nie spełniają parametrów materiałowych – niższa trwałość, gorsza tolerancja cieplna czy inna charakterystyka pracy szybko odbijają się na wydajności i jakości.
Nie ma co też ukrywać, że brak spójnej strategii utrzymania ruchu prowadzi do sytuacji, w której procesy produkcji są ciągle „gaszone”, zamiast być stabilnie prowadzone. A OEE, zamiast narzędzia decyzyjnego, staje się tylko liczbą w raporcie. Tymczasem dobrze zaplanowane usługi utrzymania ruchu pozwalają traktować OEE jako realny wskaźnik kondycji zakładu, a nie tylko efekt końcowy problemów, które narastały miesiącami.
Artykuł sponsorowany